7 typów ludzi na imprezach, których albo kochamy, albo nienawidzimy

Pomysł na tekst powstał w trakcie trwania mojej studniówki, co nie powinno jakoś szczególnie dziwić. Było to wręcz idealne miejsce do obserwacji 3/4 z tych typów ludzi ;) Co dziwić może bardziej, to to, że jest publikowany dopiero teraz. Cóż. Niestety jakoś ciągle brakowało mi czasu, żeby go napisać. Zajmowałem się (haha) prezentacją maturalną, która zjada więcej czasu niż powinna i niż jest tego warta.

W każdym razie przechodząc do sedna. Po moich wnikliwych i mniej wnikliwych obserwacjach udało mi się rozróżnić siedem typów osób.

Człowiek karaoke – należy do kasty tych, którzy odważyli się ruszyć od żarła i wejść na parkiet. Za to małe ukłony, ale niestety wszystko co na owym parkiecie robi to… śpiewa. A raczej udaje, że śpiewa gibając się przy okazji lekko w rytm muzyki. Zamiast tańczyć z innymi uczestnikami ruchu parkietowgo odgrywa swoistego piosenkarza bez mikrofonu, ani też pełnej znajomości tekstu.

Tancerz przystolny (nie mylić z przystojny) – to jest typ człowieka „chciałbym, ale się trochę boję”. Siedzi przy tym stole, gibie się na wszystkie możliwe strony w bardzo najczęściej ekspresywnym „tańcu”, przy okazji którego roztrąca butelki, szklanki i miski znajdujące się na stole. Nie wejdzie na parkiet, żeby wyładować swoje żądze taneczne. Bo i po co?

Tancerz odważny – wchodzi dziarsko na parkiet, przy okazji roztrącając tańczących już ludzi. Jednak nie boi się on wziąć spraw w swoje ręce – zaprasza koleżankę do tańca, podczas którego tworzy wiele dziwnych, niekoniecznie odpowiadających w ogóle utworowi figur. Jednak zaprasza on kobietę do tańca. To dużo, bo jest w stanie spojrzeć kobiecie w oczy (te na twarzy, lub nie tylko) i porwać ją w nieporadny taniec, w przeciwieństwie do:

Tancerza mniej odważnego – jest on ucieleśnieniem małego, przestraszonego, człowieka, który nie wie jak się zachować w otoczeniu muzyki głośniejszej niż z jego domowego systemu audio. Na parkiet musi być zaciągany co najmniej dwadzieścia pięć razy przez co najmniej dziesięć różnych osób. I nie zawsze gwarantuje to sukces. Po znalezieniu się już na nim zachowuje się jak dziecko w dżungli. Nawet po rozpoczęciu tańca z płcią damksą widać po nim niemą chęć ucieczki mieszaną z niewerbalnym krzykiem „ratunku!”.

Tancerz doświadczony – najrzadziej spotykana kategoria imprezowicza. Liznął trochę tańca towarzyskiego, ciut nowoczesnego i teraz próbuje zaszpanować przy innych na parkiecie. W dużej mierze mu się to udaje. Wyrwanie partnerki z rąk tancerza mniej odważnego to dla niego ułamek sekundy.

„Alkohol dajcie, alkohol” – nie potrzeba chyba szczególnego opisywania tego typu człowieka. Na składki na alkohol daje tyle co wszyscy, ale pije za trzech. No i po wszystkim robi reszcie kłopotu za pięciu, kiedy trzeba zbierać go z podłogi ubabranego w nie do końca przetrawionym jedzeniu, które skonsumował parę godzin wcześniej.

Ogarniacz – cóż. Tutaj też nazwa dość mocno wskazuje funkcję. Pije, ale z umiarem. Ogarnia tych, którzy przegięli, doczekuje bez większego problemu do końca całej imprezy i pomaga uprzątnąć cały bajzel, który wyprodukował się wcześniej. Innymi słowy „Good guy ogarniacz”

Macie może jakieś Wasze typy, których nie udało mi się dojrzeć moim wybiórczo spostrzegawczym okiem? Strzeliłem gdzieś babola? Dajcie znać w komentarzach! I nie zapomnijcie o lajku! Będę zobowiązany! ;)